Otworzyłam drzwi , mknęła ku mnie pomarańczowa kula. Przykucnęłam, pocisk odbił się od ściany i teraz piłka od koszykówki poturlała się obok mnie.
- O jezu! Przepraszam Demi! - wyprostowałam się stała przede mną zatroskana Violetta. - Jestem beznadziejna w koszykówkę! Nic Ci nie jest? - jaka ona słodka.
- Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się do niej i zobaczyłam, że spod kosza znajdującego się po drugiej stronie sali przygląda mi się Amber, Ling i Charlotte... Ach! Więc szkolny gang. Spojrzałam na nią groźnie, ona uczyniła to samo, potyczkę te przerwał jakiś mięśniak - zapewne nauczyciel wf'u.
- Ty jesteś ta nowa? Crystal, tak?
- Zgadza się. - odpowiedziałam jak najserdeczniejszym tonem.
- Pierwsza lekcja i już nie ćwiczysz, hę? Dzisiaj Ci odpuszczę. - uśmiechnął się - Usiądź.
Wskazał mi duże okna, pod którymi były miejsca siedzące, przerwa na nogi i oparcia pokryte jakimś materiałem, można było się na nich huśtać, jak małpka.
Okien było kilka, pod jednym siedział Nataniel, poczłapałam w jego kierunku i usiadłam bokiem na zawieszce dla małp.
- Hej. - uśmiechnęłam się. - Czemu nie ćwiczysz? Wstydzisz się ciałka? - spytałam zgryźliwie, na co on uśmiechnął się pod nosem i napiął prawe ramię ukazując swój ładny biceps. - Uuu, okej zwracam honor.
Oboje się uśmiechnęliśmy, po czym Nataniel nieznacznie zmarszczył czoło.
- O co chodzi? - spytałam troskliwie, może Melania z nim zerwała?
- Doszły mnie słuchy... - powiedział cicho, westchnął, spojrzał mi w oczy i już głośniej dokończył. - Że doszło do sprzeczki między Tobą, a moją siostrą, a nawet, że się na nią zamierzyłaś.
- C-co? T... Twoją..
- Siostrą. - powtórzył spokojnie wpatrując się we mnie i czekając na jakąś odpowiedź, ale jedyną osobą z którą się dzisiaj posprzeczałam jest...
- Amber to Twoja siostra? - nie odpowiedział, wciąż się we mnie wpatrywał. - Serio? Ta żmija jest z Tobą spokrewniona? - spytałam krzywiąc się.
- Nie mów tak o mojej siostrze. Dziewczyno, jesteś tu pierwszy dzień, a już robisz Sobie problemy! Nie wiem czego od niej chcesz, ale zostaw ją w spokoju, powiedziała, że ją dręczysz, lepiej przestań, jeszcze jeden taki numer a... - zawahał się. - Crystal, nie będę czegoś takiego tolerować.
Czułam jak wszystko we mnie buzuje, a jednak wciąż byłam tak samo bezsilna jak wcześniej. Nie miałam czasu na myślenie, Nataniel dalej się we mnie wpatrywał.
- Powiedziała Ci... - powiedziałam z zamkniętymi oczami. - Że ją dręczę tak?
- Mniej więcej.
- I że się na nią zamierzyłam?
- Zgadza się.
- I uwierzyłeś jej?
- Oczywiście, to moja siostra, czemu miałbym jej nie wierzyć?
- Chociażby dlatego, że jest kłamliwą żmiją. Nie przerywaj mi! - podniosłam głos gdy już chciał się odezwać. - Od samego rana krzywo mi się przygląda, po wosie pocisnęła mi z bara, więc doszło między nami sprzeczki, później nazwała mnie szmatą, więc mnie poniosło, ale kolega mnie powstrzymał.
- Bardzo dobrze, że Cię powstrzymał. I nie bierz tego do Siebie, ale Amber jest moją siostrą, a Ty nową uczennicą, nic o Tobie nie wiem. I z jakiej racji mam Ci uwierzyć? Po prostu... Panuj nad Sobą. - odwrócił wzrok. - To ostrzeżenie.
Wpatrywałam się w niego jak wryta. Pierwszy dzień szkoły, a tu takie jaja... Kastiel, Amber, Nataniel... Nie byłam na to gotowa, jeszcze nawet nie pogodziłam się ze śmiercią taty. Tak, to nie jest łatwe do zaakceptowania, zawsze był mi wsparciem, zawsze mogłam na niego liczyć, mogłabym mu o wszystkim powiedzieć, a on na pewno by mnie rozśmieszył. A tym czasem zostało mi tylko wspomnienie jego czerwono-czarnego ciała, zwęglonego ciała... Sięgnęłam do kieszeni z której wyjęłam małą blaszkę oplecioną gumką, było na niej wygrawerowane : Robert Waters, 22.08.1975 r. RH+, Polska... Jego nieśmiertelnik. Zdjęłam go z jego ' szyi ' gdy pożar został ugaszony, a ja wbiegłam do domu, a raczej do tego co z niego zostało, poczułam jak łzy napływają mi do oczu, drzwi do sali otworzyły się, wszedł przez nie Kastiel.
- Och! Kto nas zaszczycił! - krzyknął nauczyciel, ten go zignorował, bo patrzył się na mnie z głupim uśmieszkiem. - Siadaj na ławce młody.
Ku mojemu zdziwieniu, Kastiel spojrzał groźnie na Nataniela i poszedł do innego okna, też na niego spojrzałam, ale on wzrok utkwiony miał w nieśmiertelniku, który wciąż spoczywał na mojej dłoni, zacisnęłam pięść i spojrzałam na niego z wyrzutem.
- 1975? - spytał zaskoczony. - Robert?
Ścisnęło mi serce.
- Nie jesteś zbyt ciekawski?! - warknęłam, a on spojrzał na mnie zaskoczony.
Odwróciłam wzrok i znów spojrzałam na blaszkę, czytając kilkadziesiąt razy co jest na niej napisane.
- Demi. - usłyszałam rozżalony głos kuzynki, podniosłam głowę, oczy miałam pełne łez, lecz żadnej nie pozwoliłam spłynąć. Irys stała trzy metry ode mnie i przyglądała mi się z troską, zrobiła krok do przodu.
- To nie czas na pogaduchy panno Irys. - upomniał ją nauczyciel.
Straciłam poczucie czasu, nawet nie zwracałam uwagi na to co się dzieje na sali. Wzięłam słuchawki i włączyłam piosenkę Emeli Sande - Read All About It, co tylko pogorszyło sytuacje, tata uwielbiał ta piosenkę, przypominała mu babcie... Przy trzeciej zwrotce zadzwonił dzwonek, zerwałam się z miejsca i niemalże wybiegłam z sali, na dziedzińcu czekał już na mnie Kenin, nauczyciel musiał ich wcześniej wypuścić, spojrzał na nieśmiertelnik, który trzymałam, wyciągnął do mnie ręce, rozumieliśmy się bez słów, po moim policzku spłynęła łza znalazłam się w jego ramionach, moje łzy spływały po jego czarnej podkoszulce. Drzwi za nami otworzyły się, nie odwróciłam głowy, pierw musiałam się wypłakać, wszytko co mi leżało na sercu, wszystkie trudności które mnie spotkały, nie można cały czas grać silnej i niezależnej, byłam słaba, wrażliwa i Kentin doskonale o tym wiedział. Po trzech minutach drzwi do sali znów się otworzyły.
- Irys. - zakomunikował mi przyjaciel, nie odpowiedziałam. - Lepiej Ci?
- Tak. - szepnęłam, a on pocałował mnie w czubek głowy. Zrobiłam pół kroku w tył i obdarowałam go bladym uśmiechem, stanęła przy mnie Irys.
- W porządku? - spytała smutno.
- Tak.
- Idziemy? Za dwie minuty autobus, jak się sprężymy to zdążymy. - uśmiechnęła się.
- Wiesz, ja się przejdę. - spojrzałam ukradkiem na Kentina, Irys zrozumiała.
- Okej, do zobaczenia w domu! - pobiegła na autobus, a ja spokojnie ruszyłam na pasy.
- Chcesz pogadać. - stwierdził mój towarzysz. - To słucham.
- Idziesz do mnie? - spytałam najpierw.
- Wole nie. Mam jakieś wypracowania i walnąłbym w kimę, najwyżej na Więcka wsiądę w autobus. Noo... Chyba, że wolisz żebym z Tobą został.
- Nie trzeba dzięki. - uśmiechnęłam się już bardziej przekonująco. - A teraz opowieści...
Powiedziałam mu o co chodziło z Amber oraz o rozmowie z Natanielem.
- Co za idiota. - mruknął.
- To nic! Ale ta jego siostra! Popłakałam teraz mam ochotę się wyżyć, najlepiej na niej!
- Daj spokój, będziesz mieć problemy. Z resztą widziałaś ją? Nie ma szans, żadna dla Ciebie frajda, będzie się ciągle kulić. - obdarował mnie złośliwym uśmieszkiem. - A co jak złamiesz jej paznokieć?
Zaśmiałam się.
- No dobra, może i tak. Ale po co tak się sapie? Zobaczymy co będzie jutro.
Westchnął.
- Co ja z Tobą mam. - wywrócił oczami, a ja pocałowałam go szybko w policzek. - No właśnie, pocałunki... Ostatni miałem polski, wiesz, że mam okno z widokiem na klub ogrodników?
Z początku nie zrozumiałam o co chodzi, spojrzałam na niego pytająco, a on uniósł brwi. O kurczę...
- Widziałeś mnie z Kastielem... - zakryłam twarz dłońmi.
- Ta, możesz to wyjaśnić? - nagle zrobił się trochę oziębły. Eh, zawsze taki był gdy chodziło o chłopaków.
- Nie.
- Nie? - powtórzył zaskoczony moją odpowiedzią.
- Nie. - powtórzyłam. - Nie mogę, bo sama tego nie rozumiem. Przyszedł i właściwie mnie wykorzystał.
- Wykorzystał. - prychnął. - Jakoś się nie opierałaś.
- No nie... Ech stało się! Byłam słaba potrzebowałam wsparcia, ja... Kentin koniec tematu!
- Podoba Ci się? - kolejny nierozumny.
- Nie. To dalej tylko gra. - uśmiechnęłam się. - Dość o mnie, jak nowa klasa?
- W porządku, ładne dziewczyny. - uśmiechnął się pod nosem, no wybacz mały nie jestem zazdrosna.
- A najładniejsza?
- Rachel. - uśmiechnął się. - Oczywiście brzydsza od Ciebie. - oboje sie zaśmialiśmy.
Doszliśmy pod mój dom, pożegnaliśmy się buziakiem w policzek.
Weszłam do domu, obiad, lekcje, gry, telewizja, kąpiel, 21 - do łóżka.
'' Nie martw się skarbie, wszystko będzie dobrze. Jestem przy Tobie. '' - usłyszałam ten głos, podniosłam się gwałtownie, w nogach mojego łóżka zobaczyłam ciemny zarys, przetarłam oczy, tylko mi się przywidziało. Spojrzałam na zegarek - 1.22, opadłam na poduszkę, nic więcej mi się nie śniło.
Rano nie obudziła mnie Irys tylko budzik, o 6.30 wstałam podeszłam do szafy wyjęłam białą bluzę z sową i jeansy, jednak zdecydowałam się na legginsy - na wszelki wypadek... Wolę nie podrzeć spodni. Podłączyłam prostownice i poszłam robić nam kanapki. O 6.45 usłyszałam gwizdek czajnika zalazłam nam herbatę. I weszłam na górę, na korytarzu wpadłam na Irys.
- Dzień dobry. - powiedziała zaspana ziewając i ruszyła na dół, chwilka minęła, a ona wbiegła na górę już całkowicie rozbudzona. - Bawisz się we mnie czy jak? - uśmiechnęłam się.
- Ja też tu mieszkam, a Ty od kiedy jesteś gospodynią domową i moją niańką?
- Dobra dobra, pamiętaj pani gospodyni, że musimy znaleźć pracę.
Weszła do Swojego pokoju a ja do Swojego. Wyprostowałam włosy i zeszłam na dół. 7.05
Zjadłyśmy, zrobiłam lekki makijaż, umyłam zęby założyłam białe trampki za kostkę.
Szłyśmy do szkoły 20 minut rozmawiając o możliwych miejscach pracy.
- Kelnerka? - spytała.
- Zmywak? - odpowiedziałam.
- Promocje?
- Fuj!
- Co?
- Nie będę nigdzie srać!
Ta spojrzała na mnie jak na kosmitkę i wybuchnęła śmiechem.
- C-co?! Hahahahah!
- Z czego się śmiejesz! Jak mamy promować jedzenie musimy mieć takie badania!
Stanęłyśmy przed szkołą. A Irys wyglądała jakby dostała objawienia.
- Spotkamy się później! - pobiegła do szkoły, w drzwiach minęła się z Kentinem.
- Czuje się jak celebryta! - krzyknął na wpół radosny na wpół zły w ręku trzymał jakąś gazetkę.
- Wtf? - pocałował mnie w policzek i podał mi pisemko. Na pierwszej stronie były zdjęcia moje i Kentina robione z ukrycia, wyszłam całkiem nieźle.
'' Nowi uczniowie! ''
- Czytaj dalej. - poinstruował mnie.
Otworzyłam gazetkę, pierwsze co przykuło moją uwagę? - zdjęcia...
1. Ja siedząca na Kastielu, moja ręka na jego policzku, zdjęcie zrobione gdy zabrał mi telefon.
2. Ja przytulająca Kentina.
3. Ja kłócąca się z Amber.
4. Kentin trzymający mnie od tyłu, gdy mnie podtrzymywał od zrobienia Amber krzywdy.
5. Lysander pomagający mi wstać.
I wielki nagłówek. '' Demi zaczyna w wielkim stylu! '' Przystopuj maleńka! Chyba nie chcesz wyjść na sz...OJĆ!
Jest z Kentinem? Kolejna zakochana w Kastielu? Co na to jej ' chłopak ' ? Zadziora - skłonna do rękoczynów? Już podpadła Amber. Oj będzie się działo, już niedługo więcej o Crystal Waters, na pewno będzie o czym pisać!
- Przyćmiłaś mnie. - powiedział Kentin gdy cisnęłam gazetką o ziemię. - I nie mówiłaś, że nie raz się całowałaś z tą czerwoną małpą. - spojrzałam na niego groźnie.
- Nie całowałam go. Tuż po zrobieniu zdjęcia wstałam i Sobie poszłam! Co za małpa to pisała!?
Kentin podniósł gazetkę, zmrużył oczy.
- Niejaka Peggy.
- Chodzę z nią do klasy!
- Ej, nie denerwuj się tak. - spojrzał na moje nogi. - Legginsy?
- Tak. - warknęłam.
- No nie...
- Sądząc po wczorajszym moją się przydać, nie chciałam niszczyć rurek. I właśnie mi się przydadzą!
- Demi! - krzyknął a ja wpadłam do szkoły.
'' pokój gospodarzy '' , '' sala A '' , '' pokój nauczycielski '' ,'' sala B '' , '' redaktor gazetki '' , '' schowek '' . Czekaj wróć! '' redaktor gazetki '' ?! Nie siliłam się na pukanie złapałam za klamkę i z całej siły pchnęłam drzwi. Dziewczyna o ciemno fioletowych włosach siedziała za biurkiem i piła kawę.
- O! Hej Crystal! Czytałaś artykuł?
- Czytałam? CZY CZYTAŁAM?! Owszem! '' Chyba nie chcesz wyjść na sz... OJĆ! '' - zacytowałam głupim głosikiem . - Co to ma być?! Co Ty o mnie wiesz?!
- No nic... Właśnie się dowiaduje. - uśmiechnęła się. - Co nie lubisz jak się o Tobie pisze?
- Nie lubię jak mówi się, lub w tym przypadkiem pisze bzdury na mój temat!
- Jakie bzdury? Widziałaś zdjęcia? Mówią same za Siebie!
Spokojnie Demi nie chcesz problemów...
- Swoją drogą, serio myślisz, że masz szanse u Kastiela? On lubi ' bawić się ' dziewczynami.
Spokojnie.
- Z resztą. Masz chłopaka i latasz za innymi? - wstała.
Spokojnie.
- Kentin nie jest moim chłopakiem!
- Zdjęcia mówią same za Siebie! I już zadzierasz z Amber?
Spokojnie...
- Aj, dziewczyno... Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia jak witałaś się z Arminem, albo jak Alexy Cię przytulał, wiesz, że jest gejem? Haha! Co to by było? '' Świruje do czterech chłopaków - jeden jest gejem '' !
Dość tego. Zacisnęłam ręce w pięści i z całej siły z frontu kopnęłam w jej biurko, osiągnęłam zamierzony efekt, biurko się przewróciło, kawa się wylała i wszędzie leżały jakieś papiery.
- Ej! - krzyknęła, a ja przyparłam ją do ściany i wymierzyłam jej policzek.
- To za wyzwanie mnie od szmaty. A biurko za artykuł. Nie chcę już więcej widzieć dziś, ani w ogóle Siebie w tej gazetce. Zrozumiałaś? Na razie to ostrzeżenie.
Odwróciłam się i zamierzałam wyjść, ale Peggy szarpnęła mnie za włosy i odwróciła w Swoją stronę.
- Nie dam Sobą... ! - nie dałam jej dokończyć, kopnęłam ją w brzuch, a ona walnęła o ścianę, trzymała się za głowę.
- Ja tym bardziej - powiedziałam chwytając ją za koszulke i stawiając ją na prostych nogach.
Wyszłam z jej pokoiku przez salą czekał Kentin.
- Wow, nie zainterweniowałeś.
- Miałaś prawo się wkurzyć, z resztą słyszałem, że nic się nie stało.
- Masz racje, tylko przewróciłam jej biurko i kopnęłam ją w brzuch.
- No to prawie nic. - drzwi do pokoju gospodarzy się otworzyły i wyszedł z nich Nataniel. Chciałam stamtąd iść, złapałam Kentina za rękaw.
- Czekaj! - krzyknął gospodarz, a ja zamarłam. Okej... Odwróciłam się w jego stronę i stanęłam z rękami założonymi na piersi.
- Masz do mnie jakąś sprawę? - zauważyłam, że w ręku trzymał gazetkę.
- Widziałaś? - trzymał ją przede mną.
- Tak. - odparłam starając się zachować spokój.
- I co? Nadal twierdzisz, że jesteś niewinna?
- Co? - spytałam marszcząc czoło.
- No co? Na zdjęciach widać, że to Ty atakujesz Amber. Ona Sobie stoi, a Ty się sapiesz!
- Gratuluje rozumu. - prychnęłam.
- Co?!
- Gratuluje rozumu.
- Zrozumiałem... - strzelił facepalma.
- To co się głupio pytasz? - zabrałam mu gazetkę i pokazałam zdjęcia z Amber. - Kretynie! Przecież ona na nich stoi tyłem!
- Przyznaj się, że kłamałaś, pilnuj się i z bańki!
- Nie. Nie kłamałam. Żyj dalej we własnym świecie.
- Pff, zgrałaś się z Kastielem - prychnął. - Dwie patologie.
Kentin gwałtownie się poruszył, a ja go odsunęłam.
- Bez sensu. - zwróciłam się do przyjaciela. - A Ty. - odwróciłam się do Nataniela. - Nie znasz mnie, nic o mnie nie wiesz, a mówisz takie rzeczy? Ślepo wierzysz Swojej siostruni, gdy ona robi z Ciebie idiotę. Wiesz... To żałosne.
Odeszłam bez słowa na dziedziniec i usiadłam na ławeczce. Nawet nie miałam chwili pomyśleć o tym co się wydarzyło, westchnęłam i poczułam, że ktoś za mną stoi.
- Hej. - usłyszałam aksamitny głos.
- Hej. - odpowiedziałam uśmiechając się blado, Lysander usiadł obok mnie.
- Słyszałem, że urządzasz imprezę. - uśmiechnął się delikatnie.
- A tak, zapomniałam. Pewnie Kastiel Ci powiedział. - przytaknął. - Czuj się zaproszony.
- Wpadnę. Tylko o której?
- Jeszcze nie wiem, daj mi swój numer, to Ci napiszę. - wyjął Swój notatnik, długopis i zapisał mi numer.
- Widziałem wczoraj na wf'ie, że masz nieśmiertelnik. - wyjął Swój spod koszuli, ujęłam go w dłoń. '' Lysander Brown, 19.02.1996, RH-, Polska. ''
- Ja nie mam Swojego. - przyznałam.
- Jak to? Przecież...
- To nie był mój. - uśmiechnęłam się delikatnie.
- A czyj? - spytał trochę podejrzliwie.
- Mojego taty. - otworzył buzie ze zdziwieniem, zadzwonił dzwonek, a ja wstałam i udałam się do szkoły.
Weszłam na piętro, gdzie dorwała mnie Iris.
- Demi! Załatwiłam nam pracę!


nowy rozdzialik??
OdpowiedzUsuńNo to Crystal pokazała Peggy pazurki :D Jak zwykle wspaniały rozdział :)
OdpowiedzUsuń