Lekcje się skończyły, Kentin miał jeszcze godzinę, Irys umówiła się gdzieś z Violettą, a ja założyłam słuchawki puściłam Imagine Dragons - Radioactive i ruszyłam spacerkiem do domu nagle muzykę przerwał mi przeraźliwy pisk, odwróciłam się.
- Co do.. - a tam stała Amber, płakała? No aż się uśmiechnęłam, zauważyła mnie i ruszyła w przeciwnym kierunku coś krzycząc, no nie ma bata muszę zobaczyć o co chodzi. Zrobiłam kilka kroków i zrozumiałam, zza rogu wyszedł Kastiel z jakąś blondynką, przycisnął ją do muru, przywarł do niej całym ciałem i zaczął namiętnie całować, oczywiście ta się nie opierała, trochę się zniesmaczyłam, wyglądali jakby mieli się połknąć. Uśmiechnęłam się do Siebie i zaszłam Kastiela od tyłu.
- Halo, to miejsce publiczne. - odwrócił się zaskoczony i zaraz wysłał mi Swój wredny uśmieszek, którym również go w tej chwili obdarowywałam. Zza jego ramienia zauważyłam, że dziewczyna przygląda mi się dziwnie. - Co zepsułam klimacik? - wygięłam usta w podkówkę i znów się uśmiechnęłam, odeszłam zastanawiając się, czy to jego nowa zabawka? A może dlatego jest taki miły, może ona go zmieniła, obróciłam się, znów się całowali, dziewczyna miała na Sobie czerwony obcisły top, białą mini i białe tenisówki, nie za gorąco Ci? Cóż, to + tapeta = zabawka. Śmieszne, dość szybo mnie Sobie odpuścił. W każdym razie Amber była nieszczęśliwa, więc ja wręcz przeciwnie. Zerknęłam w dół. Miałam rozwiązaną sznurówkę, kucnęłam by naprawić usterkę, po prawo znajdowały się kosze na śmieci, wydawało mi się, że widziałam jakiś ruch za jednym z nich, coś kazało podejść mi to sprawdzić, tak zrobiłam, za koszem była... mała kuleczka, po chwili pojawiła się śliczna mordka. mały kociaczek, koloru brązowo-czarno-białego.
- Ojejku, jaki Ty śliczny. - na jego widok zmiękło mi serce. - Co Ty tu robisz? - spytałam pieszczotliwie.
Crystal, to kot, nie odpowie Ci. Kotek podniósł się, był naprawdę malutki, postanowił poocierać mi się o nogę. - Chcesz iść ze mną do domu? - w odpowiedzi usłyszałam porozumiewawcze '' miał '' , zachichotałam i wzięłam go na ręce, ten posłusznie wtulił mi się w pierś.
15 minut później byłam już w domu, odstawiłam malucha na kanapę i usiadłam obok.
- A teraz słuchaj, nie drapiemy mebli, nie sikamy na dywan.. - własne muszę załatwić mu kuwetę. - no... i masz być grzeczny. Rozumiesz? - obrócił się na plecki i zaczął machać łapkami, ratunku rozmawiam z kotem! - Idziemy się umyć. - wzięłam go na rękę i zaniosłam do pokoju z łazienki wzięłam miskę i nalałam do niej letniej wody i trochę żelu.
- Eee... Kici kici? - przyszedł. - Reagujesz na kici kici? Myślałam, że to tylko taki przesąd, jak do wiewiórek basia basia, mam nadzieje, że lubisz kąpiele. - Taa, jakby jakiś kot lubił. Włożyłam go do miski a on był... spokojny. - Wo. - wydałam z Siebie odgłos zdziwienia. - No dobra, a wracając do kici kici. Jak Cię nazwać? - Kojarzył mi się z tygrysem, nie wiem czemu, ale tak było, ale Tiger? Za bardzo oklepane... - Tise? [czyt Tajs] - pokręcił radośnie główką chlapiąc wszędzie wodą! - Ej! - zaśmiałam się.
Kot był suchy i czysty, a ja głodna położyłam go na łóżko i poinformowałam, że idę coś zjeść. Zrobiłam Sobie kanapki i herbatę, gdy weszłam na górę Tise leżał w tym samym miejscu, gdzie go zostawiła.
- Grzeczny kociak. - pocałowałam go w główkę. - Jego sierść była puszysta i miła w dotyku. Położyłam się na łóżku biorąc wcześniej laptopa, Tise położył mi się na piersi.
- Chcesz ze mną zagrać? Proszę bardzo, Dota2, spokojnie wszystko Ci wytłumaczę - znów dałam mu buzi, to dziwne, ale czułam, że ten kot był czymś czego mi brakowało. Po dwóch godzinach zadzwonił dzwonek do drzwi. - Idzie Irys. - uświadomiłam malucha, który do tej pory podziwiał moje dokonania. Wzięłam go w ramiona i poczłapałam otworzyć drzwi, w przedpokoju znów zadzwonił dzwonek, dziewczyno co Ty taka niecierpliwa.
- Heeeeelooooł! - krzyknęła, gdy otworzyłam drzwi i poszła na kanapę, nawet nie zauważyła cudeńka na moich rękach, ruszyłam za nią.
- Ekhem! - spojrzała na mnie pytająco a ja wyciągnęłam prze Siebie ręce i usiadłam obok niej, kot znajdywał się centymetr od jej twarzy i liznął ją w nos, obie się zaśmiałyśmy, a ona podrapała go za uchem i wzięła go do Siebie.
- Skąd Ty go wytrzasnęłaś? - spytała pieszcząc Tisa.
- Leżał przy śmietniku przygarnęłam go. - pochyliłam się by go pocałować. Skąd u mnie tyle czułości?
- Rozumiem, ale Demi, kuweta? Karma dla kotów? Zabawki? Posłanie? Skąd weźmiesz na to pieniądze? - spytała zmartwiona, a mnie olśniło.
- Nie muszę pracować! - krzyknęłam a oczy mi rozbłysły, za to Irys spojrzała na mnie zdezorientowana. - Irys! Renta po tacie. - ścisnęło mnie w gardle, ale stwierdziłam, że nie będę się teraz użalać. - 700 zł co miesiąc! Miał własną firmę! - ta wywróciła oczami i uśmiechnęła się. Pogadałyśmy, pooglądałyśmy telewizje, coś pojadłyśmy, zdałam Sobie sprawę, że tęsknie za Kentinem, weszłam na górę i napisałam mu eska.
'' Mam nowego przyjaciela '' - była godzina 18, nie odpisał.
Umyłam się, laptop zasnęłam o 20.30, następnego dnia wstałam o 10.00, Tise jeszcze spał, zeszłam na dół nalać mu mleka, do kuchni weszła Irys.
- Mamy dużo pracy, zaraz przyjedzie Riley, mój dobry kolega poznałam go na zajęciach z gitary, skołuje alkohol, a Ty zadzwoń do Kentina, ja przygotuje z Rileyem dom, a wy pójdziecie na jakieś zakupy. Ziewnęłam.
- Daj mi spokój kobieto. - zaśmiałam się, gdy ta wywróciła oczami. Weszłam na górę postawiłam kotu mleko w rogu i wzięłam telefon, wybrałam numer przyjaciela i wcisnęłam zieloną słuchawkę, minęły dwa sygnały, gdy usłyszałam zaspany głos.
- Helo?
- Obudziłam? - spytałam ' zasmucona '
- Taaaaaak. - mówiąc to ziewał.
- Zbieraj dupę, widzę Cię tutaj za pół godziny, pa całuski. - rozłączyłam się, założyłam byle jakie ubrania i zeszłam na dół robić tosty. Gdy wykładałam ostatnią porcje zadzwonił dzwonek do drzwi. Wtf? Tak szybko się uwinął? Zerknęłam na zegarek, minęło 15 minut od telefonu. Irys poszła otworzyć, a ja usiadłam przy stole, po chwili do kuchni wszedł przystojny szatyn, aż szybciej zabiło mi serce.
- Demi, to jest Riley, Ryley. - wskazała na mnie. - To Demi.
Chłopak wyciągnął rękę patrząc mi w oczy, zrobiłam to samo patrząc w jego czekoladowe paczadełka, był w nich jakiś błysk.
- Miło mi. - miał ciepły i miły ton, uśmiechnęłam się i po chwilo oboje zażenowani spuściliśmy wzrok.
- Nooo! - Irys weszła do pokoju. - Przywiozłeś sprzęt?
- Hę? A, tak. - usiadł na krześle obok mnie, przeszły mnie ciarki, podsunęłam mu talerz z tostami, spojrzał na mnie, a ja poczułam, że się rumienie, jego pełne usta wydawały się być tak blisko, były wręcz stworzone do pocałunków.
- No to świetnie. Niedługo przyjdzie kolega Crystal...
- Crystal? - spytał marszcząc czoło.
- Ja jestem Crystal ,tylko mówią na mnie Demi. - wyjaśniłam i uśmiechnęłam się do chłopaka, ten pokiwał porozumiewawczo głową i odwzajemnił uśmiech.
- No więc jak mówiłam... Przyjdzie jej kolega i pójdą na zakupy, my w tym czasie tu ogarniemy i rozstawimy sprzęt. O 19 zaczną zbierać się goście.
Ostatnie zdanie o czymś mi przypomniało.
- Zaraz wracam. - zakomunikowałam i poszłam na górę, czując, że Riley odprowadza mnie wzrokiem.
W kieszeni bluzy którą wczoraj miałam na Sobie znalazłam białą karteczkę, weszłam w sms'y wybrałam numer zapisany na kartce, i napisałam '' zaczynamy o 19, sorka, że teraz ale właśnie się dowiedziałam , tooo, do zobaczenia? ;-) ''
Usiadłam na łóżku Tise się przebudził.
- Dzień dobry. - pocałowałam go. - Tam masz mleko.
Telefon mi zawibrował.
654654463
Dzięki, do zobaczenia wieczorem! ;)
Odłożyłam telefon, Tise był już przy misce, poczekałam, aż wypił i wzięłam go na ręce, wyszłam z pokoju na korytarzu prawe wpadłam na Rileya.
- Ojej przepraszam! - uśmiechnął się.
- Nie szkodzi. - odwzajemniłam uśmiech. - Chciałeś coś?
- Tak, toalety. - podrapał Tisa za uchem, a on mruknął zadowolony, oboje się zaśmialiśmy, ruchem głowy wskazałam chłopakowi odpowiednie drzwi. - Dzięki.
Ruszył do łazienki, a ja na dół, Irys siedziała na kanapie.
- Idę z nim na spacerek.
- Jak z psem? - spytała unosząc brwi.
- Nie kurwa, jak z papugą. - wywróciła oczami. - A co? Mam go posadzić na dywanie i kazać się załawiać? Wiesz co... - teraz ja wywróciłam oczami. - Mam jeszcze coś pieniędzy na zakupach wezmę kuwetę piasek i jakieś takie, jechałam taksówką, to widziałam, że przy markecie jest zoologiczny.
Irys pokiwała głową, a ja otworzyłam drzwi i wyszłam do ogródka, postawiłam go na trawie, a ten dzielnie pomaszerował przed Siebie. wyglądał uroczo, zauważyłam, że z daleka zmierza ku mnie Kentin, pomachałam, ale zaraz opuściłam rękę, i skrzyżowałam ręce na piersi miną dając mu do zrozumienia, że się fochnęłam, wszedł do ogródka i dał mi buzi w policzek.
- Co jest? - spytał zdziwiony.
- Jaśniepan nie miał wczoraj czasu, żeby mi odpisać.
- Byłem z Rachel na pizzy.
- Ponoć macie być w bursie na 16 - wzruszył ramionami.
- Pomyłka. Dziś też się bijesz? - spojrzał z uśmiechem na moje dresy.
- Nie. - mruknęłam cicho i się uśmiechnęłam.
Dziwnie poczułam się z tym, że był z jakąś inną dziewczyną, a tym bardziej wytłumaczenie, że przez nią nie maił na mnie czasu, ale postanowiłam nic po Sobie nie pokazywać.
- Po co mnie zaprosiłaś?
- Idziemy na zakupy. Tise! - krzyknęłam, a Kentin spojrzał na mnie jak na kosmitkę. - Mój kot. - wyjaśniłam, a brązowo-czarno-biała kuleczka znalazła się obok mnie, wzięłam go na ręce i zaprezentowałam przyjacielowi.
- Ale słodki. - uśmiechnął się i podrapał go za uchem, to samo w które wcześniej podrapał go Riley.
- No nie? - uśmiechnęłam się szeroko. - Zrobiłeś co miałeś? - spytałam kota, a ten miałknął. Weszłam do domu,a Kentin za mną. - Irys!
Zjawiła się w przedpokoju, wymienili z Kentinem uśmiechy.
- Zajmuj się nim. - dałam jej kota. - Jest grzeczny, jak karzesz mu gdzieś zostać to zostanie, spróbuj mu dać jakiejś szynki albo coś, a ja jeszcze idę po portfel.
Weszłam na górę, wzięłam co miałam zeszłam na dół w kuchni stał Riley, hmm, chyba napije się soku, stanęłam obok niego, wzięłam szklankę i nalałam picie.
- Co tam? - spytałam przykładając szklankę do ust, nie wyglądał na szczęśliwego więc pchnęłam go biodrem, wtedy się uśmiechnął.
- W porządku. - westchnął i stanął do mnie przodem. - Nie wyspałem się.
- To? 10 to za wcześnie? - uśmiechnęłam się.
- Wstałem o 7.30. - wygiął usta w podkówkę.
- Czemu tak wcześnie?
- Nie jestem stąd, znaczy... Pobliska wieś, ale zanim się ogarnąłem, spakowałem sprzęt, nie wiem, jak ja go teraz tu złoże.
- Irys Ci pomoże. - stwierdziłam.
- Irys. - prychnął. - To dziewczyna. Nie, że jakaś dyskryminacja - dodał widząc moje spojrzenie i się uśmiechnął - po prostu to ciężkie.
- To poczekaj z konsolą aż wrócę a Kentin Ci pomoże. - na ułamek sekundy znów widziałam w jego twarzy coś ponurego, a potem przytaknął.
- Masz trochę pasty przy kąciku. - wskazał na kącik mojej wargi, a ja się oblizałam, uśmiechnął się seksownie.
- Ekhem. - wyjrzałam za niego w drzwiach stał Kentin. - Idziemy?
- Tak już. - poklepałam Rileya po ramieniu. - Powodzenia w sprzątaniu. - uśmiechnęłam się uroczo, co odwzajemnił.
Jechaliśmy do sklepu. na szczęście jest tam prosty dojazd autobusem, który mieliśmy 2 minuty po dojściu na przystanek, gdy wysiedliśmy spytał.
- Kto to ten Riley? - spojrzałam na jego twarz, ale nie wyrażała żadnych, nawet najmniejszych emocji.
- Znajomy Irys, dzisiaj go poznałam.
- Wydawało mi się, że jesteście blisko... - ach zazdrośnik.
- Pf, rozmawiam z nim. A Ty znasz Rachel dwa dni i już idziecie na pizze. - Kentin uśmiechnął się pod nosem. Cholera zabrzmiało jakbym była zazdrosna! Dobra udawaj, że nic się nie stało. - A właśnie, impreza zaczyna się o 19, to napisz tym co zaprosiłeś.- Kentin wyciągnął telefon weszliśmy do marketu.
Kupiliśmy 4 butelki coli, 3 oranżady, i 5 soków, do tego z 5 paczek chipsów, paluszki i 5 opakowań mrożonej pizzy, tak na lenia, jeszcze jakieś balony i konfetti - uparłam się.
Potem weszliśmy do zoologicznego, kupiłam piasek, kuwetę, posłanie, trochę karmy, włóczkę, pluszaczka i fotelik do drapania, łącznie wydałam.. no wszystko co miałam.
Przyjechaliśmy obładowani do domu, Kentin wziął dużo, niestety mi też było ciężko, jak weszłam do domu, akurat Riley wchodził do kuchni i zobaczył mnie przez drzwi i ruszył z pomocą. Wziął ode mnie prawie wszystko co miałam, zostałam z siatkami z pizzą.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się wdzięcznie, a on odwzajemnił uśmiech i poszedł do kuchni, też się tam udałam wszystko było na stole, zaraz zjawiła się Irys.
- Irys zanieś ze mną do pokoju rzeczy dla kota, chłopcy zostawcie to i idźcie zająć się konsolą, zaraz wrócimy i to ogarniemy. - przytaknęli, a Riley pokazał Kentinowi by szedł za nim, wzięłam kuwetę i piasek, a Irys, posłanie i fotelik do drapania. - Gdzie Tise?
- U Ciebie. Zerkałam do niego za jakiś czas, ale leży ciągle tak samo. - uśmiechnęłam się weszłyśmy do pokoju, Tise stanął na równych łapkach, położyłam kuwetę pod oknem, wsypałam do niej piasek i wzięłam go na rączki. - Masz jakiś koc? - odwróciłam się w jej stronę, zerkała na puste posłanie.
- W szafie. Jak złożysz połóż tak włóczkę i pluszaka, a fotelik pod łóżkiem.
Postawiłam go w kuwecie.
- Tutaj się załawiasz. Siusiu i kupkę, nie lejemy na dywan, ale to już wiesz. Irys robi Ci posłanie, tam śpisz. Masz zabawki, bawisz się, a o fotelik drapiesz.
- O em dżi. - usłyszałam za Sobą rozbawiony głos Irys.
- No co! On mnie rozumie. Prawda? - pocałowałam go w główkę i znów miałknął.
Irys zrobiła wszystko zgodnie z moimi instrukcjami, więc położyłam kota na posłanie.
- Baw się, tam drap - wskazałam na fotelik. - Ale za bardzo nie psoć.
Zeszłyśmy na dół, jedzenie pochowałyśmy i poszłyśmy do salonu dmuchać balony, Riley i Irys się spisali w salonie było dużo miejsca, na szczęście każdy puszczony przywierał do sufitu, chłopcy skończyli z konsolą, a my z balonami, Kentin dmuchał z nami, a Riley bawił się przy sprzęcie.
- Konfetti? - spytała Irys krzywiąc się.
- Mówiłem, że to słaby pomysł. - mruknął Kenin.
- No co wy chcecie? - spytałam niezadowolona.
- A kto będzie to potem sprzątał? - spytała kuzynka unosząc brwi.
- Jebcie się. - mruknęłam niezadowolona, Irys i Kentin zaśmiali się, a ja wzięłam ostatniego balona.
O 18 zaczęłyśmy z jedzeniem kubki, miski, talerze, pizze, Kentin się lenił, a Riley pół godziny wcześniej pojechał po alkohol. O 18.15 zostawiłam Irys samą i poszłam się szykować.


Słodziutki koteczek :3 Rozdział bardzo fajny :D
OdpowiedzUsuń