środa, 5 lutego 2014

Rozdział VIII.

Weszłam na górę, zamknęłam drzwi od pokoju i westchnęłam, nie miałam żadnego pomysłu co ze Sobą zrobić, ponoć najlepsze pomysły powstają w kibelku, a że mój jest w tej samej łazience co prysznic, to chyba się zalicza. Weszłam przez zielone drzwi rozebrałam się, włosy miałam czyste więc związałam je w koka, weszłam pod prysznic, by wyjść spod niego 10 minut później, taa - teza obalona! Owinęłam się białym ręcznikiem, weszłam do pokoju i tworzyłam szafę, zaczęłam szukać czegoś z ubrań wiszących na wieszakach, na samym końcu była ona, zdjęłam ubranie położyłam na łóżku by przyjrzeć się jej przez chwilę. - Chyba mnie powaliło. - mruknęłam. Leżała przede mną koralowa, a może bardziej brzoskwiniowa? sukienka, kupiona specjalnie na bal gimnazjalny, wtedy sięgała mi do delikatnie przed kolano, teraz zapewne do połowy uda, westchnęłam, no dobra YOLO, wzięłam z szafy bardotkę pod kolor sukienki i weszłam do łazienki, ubrałam się, sukienka leżała idealnie, w pokoju z szafy wyjęłam beżowe szpilki, a z szkatułki leżącej przy łóżku kolczyki w kształcie serduszek, 18.40, w łazience podłączyłam lokówkę, zrobiłam ten sam makijaż co zawsze urozmaicając go o niewielką czarną kreskę i koralowy cień na powiekach, rozpuściłam włosy i zaczęłam się nimi bawić, rezultat był niesamowity, wyglądałam jakbym naprawdę szła na bal. Spojrzałam na zegarek 19.01, zeszłam na dół goście jeszcze nie przyszli, w salonie był tylko Riley, na mój widok rozdziabił buzie i uniósł brwi.
- Nie sądziłem, że możesz wyglądać jeszcze ładniej. - poczułam, że się rumienie, gdy mnie widział byłam zaraz po obudzeniu ubrana w byle co, jak mogłam mu się wcześniej podobać?
- Dzięki. - podeszłam do konsoli i zaczęłam kręcić jakąś płytą, wydając dziwny dźwięk, chłopak się skrzywił, spojrzałam na niego przepraszająco przygryzając wargę.
- Widać, że to nie Twoja bajka. - uśmiechnął się. - Chcesz się poduczyć?
- Z chęcią. - uśmiechnęłam się i dzielnie stanęłam za konsolą, Riley stanął za mną i złapał za moje dłonie, jedną położył na płycie a drugą na jakimś guziczku, czułam na szyi jego oddech, chyba nie zamierzał mnie uczyć, jego usta były coraz bliżej mojej szyi, a nasze palce się splotły, przymknęłam powieki i oblizałam wargę, nagle do drzwi zadzwonił dzwonek, oboje się wyprostowaliśmy, do salonu z góry wszedł Kentin, a Irys podekscytowana pobiegła otworzyć drzwi, mój przyjaciel przyglądał nam się dziwnie, do salonu weszło kilku nieznajomych mi ludzi, którzy zaraz zaczęli witać się z Kentinem, poza nimi w pokoju pojawili się Armin, Alexy, Violetta i Rozalia, która na mój widok pisnęła radośnie zeszłam z konsoli żeby się z nią przywitać, w tym czasie Riley puścił pierwszą piosenkę http://www.youtube.com/watch?v=o0qil96Xn5g ( najlepiej puśćcie od minuty jak chcecie słuchać. ;-) . )
- No i mnie nie zawiodłaś! Wyglądasz pięknie. - przytuliła mnie.
- Wy też. - odwzajemniłam uśmiech. Rozalia miała na Sobie piękną białą sukienkę, opinającą u góry i rozłożystą u dołu, do czarnych szpilek, a Violetta fioletową bokserkę, białe rurki i fioletowe koturny, po chwili byłam już w objęciach Alexy'ego.
- Jak Ty pięknie wyglądasz! - krzyknął mu do ucha. Gdy się ode mnie oderwał posłałam mu promienny uśmiech, zaraz za nim przyszedł Armin, dał mi buziaka w polik i również pochwalił mój wygląd, zaczęłam się kiwać w rytm muzyki, Irys zawołała wszystkich do kuchni, stół był cały zapełniony kieliszkami, wzięłam jeden i jak reszta uniosłam do góry by się napić, podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej małą butelkę coli, a ze stołu zawinęłam dwa kieliszki szybko wymknęłam się do salonu, gdy inny rozmawiali, weszłam na konsole, podałam Riley'owi kieliszek, najwidoczniej, że ucieszył go mój gest, wypiliśmy na krzyż i oboje popiliśmy colą.
Po 20 minutach byli już wszyscy. Przynajmniej miałam taką nadzieje, ledwo można było się ruszyć, a hałas był okropny, muzyka i krzyki, na zewnątrz jakiś koleś już wymiotował.
- Mój boże. - szepnęłam kręcąc głową.
- Witaj nieznajoma. - usłyszałam za Sobą znajomy głos, odwróciłam się za mną oczywiście stał Kastiel, uśmiechnęłam się do niego, on uczynił to samo. - No. W końcu widać, że masz cycki. - Z serdeczności na jego twarzy za wiele nie zostało, zatarł ją ten cyniczny uśmieszek.
- Szkoda, że nie widać, że masz jaja. - odgryzłam się, jednak nie zrobiło to na nim wrażenia.
- Chcesz to mogę Ci pokazać. - wytrzeszczyłam oczy.
- Nie dzięki! - krzyknęłam z niedowierzaniem, a Kastiel się zaśmiał. - Idiota. - mruknęłam, a ten nadal się śmiał. - A gdzie Twoja dziewczyna? - spytałam.
- Lori?
- Skąd mam wiedzieć, jak ma na imię? - spytałam z miną AYFCM.
- Myślałem, że zazdrosne dziewczyny znajdują tą druga na facebook'u, a co do Lori, zerwałem z nią. - przestawił ciężar ciała na prawą nogę i znów się uśmiechnął, już wiem o co chodziło dziewczynom.
Wzruszyłam ramionami.
- Zazdrosne może i tak robią. - rzuciłam i ruszyłam do domu.
Zrobiłam Sobie drinka i weszłam do salonu, pierwsze co zauważyłam, to Kentin.. Z.. Rachel? Nie miałam okazji wcześniej jej poznać, ale raz ją widziałam pod klasą gdzie Kentin miał lekcje. Mój przyjaciel obejmował ją ramieniem i szeptał coś do ucha, a ta się uśmiechała, była bardzo ładna, miała na Sobie czarną spódnice, wpuszczoną w nią białą bokserkę i czarne szpilki, włosy związała w warkocza na boku. Po chwili dziewczyna pociągnęła go za ramię i zaczęli tańczyć, o ile ocieranie się  Siebie można nazwać tańcem, ogarnęło mnie dziwne uczucie. Ale dlaczego? Przecież nie jestem w nim zakochana... Może czułam, że go tracę? Od przyjazdu tutaj spędzamy razem dużo mniej czasu, nie mogę pozwolić jakiejś dziewczynie żeby mi go odebrała, odwróciłam się, nie chciałam na to patrzeć, za Soba zauważyłam Kastiela, znów się całował, tym razem z jakąś szatynką, postanowiłam usiąść, a na kanapie, była Irys, z Arminem - całowali, serce mi zamarło, również nie wiem dlaczego, powinnam się cieszyć, udało jej się, weszłam do kuchni i wzięłam Sobie kawałek pizzy.
- Demi. - usłyszałam aksamitny głos, odwróciłam się za nim i zobaczyłam Lysandra, wymieniliśmy się uśmiechami, a on stanął ze mną ramię w ramię.
- Dawno przyszedłeś?
- 20 minut temu. - był dziwnie spięty. - Słuchaj... Coś mi mówi. - westchnął - Że muszę Ci coś powiedzieć. - posłałam mu pytające spojrzenie, a on unikał mojego wzroku, prawdopodobnie obserwując szafkę z przyprawami. - Chodzi o Kastiela. Bo widzisz... Myślisz, że odpuścił Sobie Ciebie, prawda? - skinęłam głową wpatrując się w jego twarz, a on tylko zerknął, gdy wykonałam ten gest i wrócił do podziwiania szafki. - Nie prawda, próbuje udawać Twojego przyjaciela, w ten sposób Cię w Sobie rozkocha i będzie podrywał inne dziewczyny by wzbudzić Twoją zazdrość, no i w końcu będzie wasz pocałunek, aż w końcu dostanie to czego chcę. - mówił bardzo szybko, gdy skończył od razu wyszedł do salonu, to było co najmniej dziwne.
Ten wieczór jest straszny... Kentin i Rachel, Irys i Armin, Kastiel... Poszłam do pokoju postanawiając podeprzeć ścianę, w razie gdyby się przewróciła, złożyłam ręce na piersi i wpatrzyłam się ścianę naprzeciwko mnie.
- Co tak smęcisz? - usłyszałam rozbawiony głos, spojrzałam w prawo, stał tam Kastiel, wypierdalaj panie casanovo. - Kolejna marząca o Dj'u? - zaśmiał się, a ja dopiero zauważyłam, że stałam na przeciw konsoli i wpatrywałam się w punkt nad głową Rileya, wywróciłam oczami przez co spostrzegłam Kentina i Rachel. - całowali się...
- Kolejna? - spytałam tylko.
- Spotkałem już kilka dziewczyn które stwierdziły, że jest niezły, więc zapewniłem je że dam im więcej, niż on. - uśmiechnął się. - Nawet na nie nie spojrzał.
- Myślisz, że na mnie spojrzy? - spytałam jakby z czystej ciekawości, właściwie to ten chłopak był jedyną nadzieją, żeby ten wieczór nie okazał się kompletną klapą.
- Wątpię. Tamte serio były niezłe, wchodziły mu na konsole, a on nic. - wzruszył ramionami, ach tak? To patrz.
Ruszyłam w stronę konsoli, i stanęłam pół metra od Riley'a, który na mój widok uśmiechnął się pięknie.
- To co z tą nauką? - spytałam uśmiechając się.
- No to chodź. - wyciągnął do mnie rękę, złapałam za nią i znów to samo, tym razem nic nam mnie przerwało, Riley zaczął całować mnie po szyi, zaraz zabrał ręce i puścił nowy kawałek, złapał mnie za rękę i pociągnął na parkiet, przytulił mnie do Siebie, a ja jedną ręką trzymałam go za szyje, a drugą na jego klacie, spod koszulki czułam, że jest umięśniony, nie byłam pijana, ale wypiłam, a zawsze po alkoholu staje się odważniejsza, normalnie nigdy bym się na coś takiego nie odważyła, podniosłam wzrok i nasze spojrzenia się spotkały, poczułam jakby coś między nami wybuchło, wpiłam się w jego usta z taką samą namiętnością jaką on w moje, zaczęliśmy siłować się na języki, nie było jasnego zwycięscy uśmiechnęliśmy się, piosenka się kończyła Riley musiał wracać za konsolę, cmoknął mnie w usta, zanim je oderwał przygryzłam mu pociągająco wargę, uśmiechnął się i pocałował mnie w szyje i zaraz pobiegł za konsolę założył słuchawki i zaczął coś majstrować w trakcie spojrzał na mnie i posłał mi piękny uśmiech. Odwróciłam się poczułam na Sobie kilka zazdrosnych spojrzeń, podeszłam do Kastiela a on patrzył na mnie z uniesionymi brwiami.
- Szkoda, że się o coś nie założyliśmy. - rzuciłam, teraz nie patrzył na mnie tylko na Rileya. Ktoś pociągnął mnie za rękę, to była Rozalia, tańczyła z Violettą, Alexym i Swoim chłopakiem, dołączyłam do nich, po jakimś czasie byłam padnięta, weszłam o kuchni, wyjęłam z lodówki wodę, odkręciłam i przyłożyłam do ust, zamknęłam lodówkę i odwróciłam się, w tym samym pomieszczeniu stał Nataniel, zakrztusiłam się.
- Co... Co Ty tu robisz? - spytałam.
- Rozalia mnie zaprosiła... - zmierzył mnie wzrokiem. - A Ty? Przecież ledwo się znacie z Rozalią i Irys. - ziało od niego chłodem.
- Tak się składa, że tu mieszkam. - odłożyłam butelkę, co za gospodarz, nawet nie wie, że mieszkam z Irys. - Z wyrzu jego twarzy zrozumiałam, że coś Sobie uświadomił.
- Słuchaj...
- Nie chcę z Tobą rozmawiać. - przerwałam mu.
- Chciałem Cię przeprosić. - powiedział szybko, spojrzałam na niego ciekawa. - Ten nieśmiertelnik... Był Twojego taty prawda? Zmarł niedawno, tak?
- Skąd wiesz?
- Rocznik, nazwisko, Twoje papiery, no i przez przypadek wszedłem do Twojego pokoju, widziałem zdjęcie z czarnym paskiem. - poczułam lekkie zdenerwowanie, ale stwierdziłam, że miałam dość stresu, jak na jeden dzień, niech mnie nie ponosi.
- To wszystko?
- Nadal uważam Ciebie za winną w sprawie Amber i te zdjęcie z Kastielem, jeśli jesteś taka jak on to wszystko jest przeciwko Tobie. - prychnęłam. - Co? - spytał urażony.
- Wiesz... Ja nie lecę na Kastiela, gram w jego durną grę, chociaż już Sobie odpuściłam, ale nazwałeś mnie patologią, myśląc że mi się podoba podczas gdy Twoja siostra szaleje na jego punkcie.
- Kłamiesz.- wycedził przez zaciśnięte zęby.
- Nie. Nie kłamie gdy nie muszę, zwłaszcza po alkoholu. - coś do mnie dotarło. - Amber też jest tutaj?
- Nie. Nie zaproszono jej.
- Przykre. - rzuciłam i wyszłam, zerkając jeszcze tylko na zegarek, dochodziła północ, a ja byłam już bardzo zmęczona, postanowiłam się przewietrzyć, ledwo wyszłam z domu gdy z ciemności usłyszałam.
- Zieloooono mi, kiedy Cię widzę. - BUM. -  A teraz mi za zieeeeloono. POMOCY!
- Alexy?
- Bóg?
- Co?
- Jajco. - zaczął rechotać jak głupi, a ja nadal go nie widziałam. - O kurwa, a jak to Bóg? HEJ! Boże, pójdę po piekła?! - nagle na coś wpadłam i się przewróciłam. - Ała, moje nogi! Ty jesteś tym Bogiem?
- A od kiedy Bóg ma damski głos? - teraz go widziałam.
- Maryja? - uśmiechnął się, ale wyglądał okropnie.
- Koleś, ile Ty wypiłeś?
- No nie wiem... trochę? - wywróciłam oczami i pomogłam mu wstać.
- Co robiłeś na dworze?
- Poszedłem się odlać. - zatoczył się.
- Alexy do cholery! W domu jest łazienka! Nie musisz podlewać mi krzaczków!
- Wiem, spokojnie, zrobiłem na płot. - no zabije go.
Wprowadziłam go do domu i z trudem zaprowadziłam do pokoju, okazało się, że jest cały mokry, musiał się rozebrać do bokserek, na podłodze położyłam mu koc i poduszkę, położył się, a ja go przykryłam, dochodziła pierwsza gdy usnął, położyłam się na łóżku razem z Tisem i odleciałam.
Obudziłam się rano '' rano '' była 13 wow. Usiadłam Alexy'ego nie było na podłodze. Wzięłam z szafy ubrania, weszłam do łazienki, umyłam się, zmyłam makijaż, by go poprawić i się ubrałam, włosy związałam w koński ogon.
Na dole był Kentin, Irys, Alexy i Armin i Rozalia.
- Dzień dobry?
- Siema śpiochu! - wyszczerzył się Alexy, a ja posłałam mu mordercze spojrzenie. - Sprzątam, żeby Ci wynagrodzić sikanie na płot. - zrobił minę niewiniątka.
- Co? - spytała Irys, Armin, Kenin i Roza jednocześnie.
- A to, że brat Arminka zalał się w trupa, i obrzygał.
- A ona położyła mnie spać. - dał mu buziaka w polik.
- Tak jak ja Rozalie. - powiedziała rozbawiona Irys patrząc na przyjaciółkę.
- Ty się nie śmiej! Lepiej żeby Leo nie był zły.
- Skąd masz koszulkę? - spytałam Alexy'ego. Miał na Sobie bokserki, koszulkę i nawet skarpetki.
- Wyprałaś mi wczoraj wszystko. - nawet nie pamiętałam o.O - Spodnie jeszcze nie wyschły. - przeciągnęłam się i zauważyłam, że Kentin przygląda mi się dziwnie, teraz wszystko z wczoraj mi się przypomniało. - No, a najlepiej zabalowało tych dwoje. - położył ręce na ramionach Irys i Armina. - Zaczęli jako single, skończyli jako para.
- nie tylko oni. - szepnęłam razem z Kentinem, bo oboje się w Siebie wpatrywaliśmy, byłam na niego zła.
- Widzę, że tu już kończycie. Jedliście? - pokręcili głowami. - To ja zrobię śniadanie, a wy kończcie. - Przeszłam przez salon, weszłam do kuchni, ale wrzuciłam wsteczny, odwróciłam się w stronę Irys. - Gdzie Riley?
- Pojechał koło 10, prosił o Twój numer, to mu dałam, a i miałam Cię pozdrowić. - powiedziała chowając kubki do worka.
W kuchni zrobiłam jajecznice z szynką i pomidorami do tego każdemu gorącą herbatę, gdy skończyłam w salonie był błysk, wszyscy poza mną i Alexym usiedli zjeść na kanapie, przy śniadaniu omawialiśmy co się wczoraj wydarzyło.
O 15 wszyscy wyszli, nawet Irys, został tylko Kentin, nie wiedziałam po co, nie obchodziło mnie, to weszłam na górę usiadłam na podłodze i obserwowałam Tisa przy jedzeniu, po chwili chłopak wszedł do pokoju.
- Widziałem Cię wczoraj z tym DJ'em.
- A ja Ciebie z Rachel.
Chwilę walczyliśmy na spojrzenia, wstałam.
- Tyle miałeś mi do powiedzenia? - przekręciłam głowę.
- Nie. Jesteś z nim?
- Nie. A Ty z nią?
- Nie... wiem. - wywróciłam oczami.
- Fajnie, dobra słuchaj idź już, wolę zostać sama. - to była najdziwniejsza rozmowa jaką z nim przeprowadziłam, o ile można to było nazwać rozmową, zaraz potem stało się coś jeszcze dziwniejszego, Kentin ujął moją twarz w dłonie i zaczął mnie całować, zabrałam jego ręce i z łatwością go odepchnęłam. - CO TY ROBISZ?! LIŻESZ SIĘ Z NIĄ, POTEM PRZYCHODZISZ Z PRETENSJAMI, A TERAZ... WYJDŹ! - patrzył na mnie zdziwiony. - WYJDŹ Z TEGO DOMU! NATYCHMIAST. - Wypchnęłam go przez drzwi i pilnowałam, aż zbiegł po schodach, na dole spojrzał na mnie z żalem, a ja z wściekłością, po policzku spłynęła mi łza... Właśnie tracę najbliższą mi osobę. Między moimi nogami biegiem ruszył Tise.
- Co Ty wyprawiasz? HEJ! - kot zbiegł po schodach, ruszyłam za nim nie widziałam go w salonie, ani w kuchni, zauważyłam, że drzwi do domu były otwarte, tak samo jak furtka przed domem, Kentin ich nie zamknął? Podeszłam do drzwi, przez jezdnie przebiegł Tise.
- HEJ! - ruszyłam za nim biegiem, nie rozglądając się. - mój błąd, na środku ulicy, kątem oka zauważyłam zbliżającą się ciężarówką, była metr ode mnie.




1 komentarz: