- A,tak. - podałam mu banknot, schował go do małej saszetki wysiadł z auta i podszedł do bagażnika, wysiadłam i poszłam za jego przykładem. Podał mi trzy duże walizki ( ubrania, buty, kosmetyki ) laptopa jedną torbę treningową z grami, konsolami i książkami. - Dziękuje i do widzenia. - posłałam mu blady uśmiech. W odpowiedzi skinął głową i wrócił do tego żółtego grata, odwróciłam się i ujrzałam uroczy biały jednorodzinny domek. Westchnęłam i podeszłam do czerwonych drzwi, na których wisiała złota '' 7 '' - zapukałam...
Minuta nie minęła gdy w drzwiach pojawiła się śliczna ruda dziewczyna uśmiechająca się od ucha do ucha.
- O mój boże! Crystal! - przytuliła mnie, kuzyneczko nie wiem, czy widzisz, ale trochę mi ciężko. Odsunęła się i trzymała mnie za ramiona przyglądając mi się z niedowierzaniem. - Jejku, jaka Ty śliczna!
- Dzięki. - odpowiedziałam nieśmiało się uśmiechając - Ty też wyładniałaś od ostatniego czasu.
- Dzięki! Wchodź! - zmierzyła mnie od stóp do głów, wzięła ode mnie walizkę z kosmetykami i ciuchami, cały czas się uśmiechając.
Weszłyśmy do małego przedpokoju. Na przeciwko widziałam salon w kremowo-brązowych kolorach. Irys weszła w drzwi po lewo, ku mojemu zdziwieniu po przejściu przez nie zobaczyłam tylko schody. Dziewczyna cały czas coś mówiła, jednak jej nie słuchałam.
Korytarz na pięterku był w kolorze bordowym, na jego końcu znajdowały się niebieskie drzwi, po prawo białe i złote, a po lewo czarne. Irys wskazywała po kolei na drzwi do pokoi tłumacząc ich przeznaczenie.
- Złote są do mojego pokoju, białe - łazienka dla gości, niebieskie - schody i strych,a te tutaj. - Wskazała z uśmiechem na czarne drzwi, po czym złapała za klamkę i pchnęła - Twój pokój maleńka.
Weszłam do pomieszczenia, wszystko było schludne u piękne - już niedługo, pomyślałam i uśmiechnęłam się pod nosem - tak byłam straszną bałaganiarą. Biały dywan, czarny ozdobny żyrandol, fioletowe ściany, białe biurko nad którym wisiała plazma, brązowe szafki po obu stronach wielkiego łóżka, z białymi poduszkami i bordową kołdrą, a po mojej lewej stała wielka biała szafa z lustrem.
- Podoba Ci się? - spytała z nadzieją.
- Jest pięknie. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, a ta zadowolona znów się wyszczerzyła.
- Zostawiam Cię samą. - odłożyła moje walizki i wyszła zamykając za Sobą drzwi.
Usiadłam na łóżku przodem do lustra.
Tak, to ja. Crystal Stivens, 17-latka której zmarła ostatnio najbliższa osoba - tata. Zginął ratując mnie z pożaru mieszkania, dziś mijał miesiąc od zdarzenia. Po tygodniu od śmierci taty ( 2 dni po pogrzebie ) wprowadziłyśmy się do nowego chłoptasia mamy. Przemek, ta... Nienawidził mnie, ze wzajemnością zresztą. Dostając rentę po tacie i dowiadując się, że Irys chcę wyprowadzić się od rodziców, chcąć się usamodzielnić wyciągnęłam jakieś składki na mój colege, trochę od mamy, Irys tez miała trochę forsy i wychodzi na to, że razem mieszkamy.
Westchnęłam, poczułam wibracje w kieszeni spodni oznaczające wiadomość SMS.
Kentin. <3
Co jest mała? :D Dojechałaś? :*
Kentin i Demi. Nierozłączna dwójka przez całe gimnazjum i pierwszy rok liceum, a skoro jesteśmy nierozłączni pojechał ze mną aż tutaj. Wystukałam szybko odpowiedź: '' Niedawno przyjechałam. A Ty już w bursie? ;-) '' Nie czekałam długo na odpowiedź.
Kentin. <3
Tak :D Mieszkam sam ;p dobra, idę się rozpakować.
I znów stuk stuk w klawisze '' fartneło Ci się :D co się dziwić głupi ma zawsze szczęście. :D też idę się rozpakować. <3 '' Zerknęłam na zegarek 17.14, znów spojrzałam na szafę i dopiero teraz tuż obok niej ujrzałam zielone drzwi. Tak jak podejrzewałam kryła się za nimi łazienka, białe płytki kilka wyróżniających się niebieskich, wanna, prysznic, umywalka, no i kilka niebieskich szafeczek, okej! Zaczynamy.
Wzięłam walizkę z kosmetykami. Kosmetyczka, żele, szampony, pillingi, balsamy, kremy, prostownica, odżywki i takie tam znalazły się w łazience, dalej poszły ubrania, potem pamiątki i świeczka przy zdjęciu taty, zeszłam na dół ułożyć buty, Irys w czerwono-czarno-białej kuchni jeśli kierując się zapachem robiła kurczaka z makaronem. Spojrzałam na zegarek, 20.45, playstation i xboxa podłącze jutro. O 21 zjadłyśmy, czas na kąpiel, na górze jeszcze tylko położyłam laptopa na biurku i wskoczyłam do łazienki z której wyszłam o 21.45 i położyłam się do łóżka. Jutro poniedziałek - szkoła, zaczynam nowe życie.
Szybko zasnęłam.
- DEMI IDZIE DO SZKOŁY! WSTAWAJ KUZYNECZKO! Chyba nie chcesz się spóźnić spóźnić pierwszego dnia?! DZIEŃ DOBRY! WSTAJEEEEEMY! - usłyszałam wrzaski Irys, czułam także że skacze po moim łóżku.
- Irys, jeśli zaraz się nie zamkniesz i nie przestaniesz mi skakać po łóżku, to zabije Cię chociażby pęsetą. - powiedziałam nie otwierając oczu spokojnym, choć poważnym tonem.
Otworzyłam oczy i ujrzałam nad Sobą lekko przerażoną twarz Irys, nie mogłam zdusić śmiechu.
- Bardzo śmieszne! - wrzasnęła. - Zaczynam się zastanawiać, czy zamieszkanie razem było dobrym pomysłem! Cholera jasna! Mogłaś uprzedzić, że jesteś psychopatką!
W ten sposób wywołała u mnie kolejną salwe śmiechu.
- Ja uciekam, a Ty idź się szykuj. - teraz zauważyłam, że jest już gotowa do wyjścia.
- Która godzina? - spytałam.
- 6.30, ale przebudziłam się o 5.00 i już nie spałam.
Posłałam jej zdumione spojrzenie, gdy wychodziła z pokoju.
- Boże, z kim ja mieszkam. - opadłam na poduszkę.
O 7.30 po ubraniu, umalowaniu,zjedzeniu i takie tam wyszłyśmy z domu Irys twierdziła, że po 20 minutach spacerku będziemy na miejscu, w między czasie opowiadała mi o szkole.
- Ludzie są świetni! Na pewno polubisz się z Rozalią i Violettą. No i chłopcy... - uśmiechnęła się szeroko, o nich się nie martwiłam w poprzedniej szkole nie byłam zbytnio rozchwytywana przez facetów. - Flirtuj z kim chcesz, ale od jednego trzymaj się z dala. - uśmiechnęła się trochę nieśmiało.
- Od kogo? Dlaczego? - udałam zainteresowanie, tak.. Irys lubi dużo mówić, a tym sposobem krótkim pytaniem mogłam pozbyć się ryzyka krępującej ciszy. - denerwowałam się jak cholera.
- Od mojego przyszłego męża. Ma na imię Armin, jeśli spotkasz go pierwsza pewnie poznasz go po tym, że będzie trzymał konsolę.
Byłyśmy pod szkołą, wyglądała pięknie. W kolorze wygaszonego różu, po prawo znajdował las, który częściowo zakrywała sala gimnastyczna. Na dziedzińcu pod drzewem stała czarna ławeczka.
- Poczekaj tutaj, a ja pójdę po Roze i Violę.
Zasalutowałam, a Irys się uśmiechnęła i weszła do szkoły, poszłam na czarną ławeczke wyjęłam telefon i słuchawki puściłam Paramore - Decode, ledwo skończyła się zwrotka gdy poczułam czyjś oddech na ramieniu, wzdrygnęłam się, ''ktoś'' wyjął mi jedną słuchawkę i szepnął '' zjeżdżaj stąd '' odwróciłam się. Zobaczyłam przystojnego czerwonowłosego chłopaka, chociaż to może bardziej bordowy? Zgrałby się ze ścianami w korytarzu i z moją kołdrą, boże o czym ja myślę? Chłopak miał założone ręce na piersi, gdy spojrzałam mu w twarz zaraz się uśmiechnął i zajął miejsce obok mnie.
- No witam. - powiedział pociągającym tonem, spojrzałam na niego rozbawiona.
- Huśtawki nastrojów? - uśmiechnęłam się kpiąco. - Co? Okres się zbliża?
Przełożył rękę przez ławkę i uśmiechnął się pod nosem, zaraz przeniósł wzrok na mnie i niebezpiecznie się zbliżył, a ja się nie cofnęłam, siedziałam jak gdyby nigdy nic i patrzyłam mu prosto w oczy z twarzą bez wyrazu, zaintrygowała go moja reakcja.
- Hmm.. - mruknął zdziwiony. - Mała cwaniurka. Panna nietykalska? - uśmiechnął się ironicznie. - Okres? Serio? - uniósł brwi. - Nie wiem na jakim jesteś poziomie, ale jakbyś nie zauważyła, jestem chłopakiem. Nie miewamy okresów.
- Aaaaah, no tak. Te włosny mnie zmyliły. - uśmiechnęłam się przepraszająco, a chłopak posłał mi zdumione spojrzenie.
Już miał coś mi odpowiedzieć kiedy obiął nas cień Irys.
- Byłbyś tak dobry i oddał mi moją kuzynkę? - spytała trochę ostro.
- Nie. - odpowiedział jak gdyby nigdy nic ani się nie cofając.
Uśmiechnęłam się wstałam, złapałam Irys pod ramię i zaczęłam prowadzić do szkoły.
- Gdzie Twoje koleżanki? - spytałam przypominając Sobie powód jej oddalenia się.
- Nie ma ich jeszcze, dzwoniłam zaraz przyjdą... - westchnęła, przeszłyśmy przez drzwi. - Wiesz mówiłam '' zarywaj do kogo chcesz'' , ale od Kastiela może też trzymaj się z dala.
- A który to?
- Co? - spojrzała na mnie dziwnie.
- No, który to ten Kastiel. - powtórzyłam spokojnie z rozbawioną miną.
- No ten z którym siedziałaś na ławce... - zerknęła na mnie dziwnie - Co z Tobą?
- Nic. Po prostu jakoś tak wyszło, ze się Sobie nie przedstawiliśmy. A co z nim nie tak?
- Lubi.. Bawić się dziewczynami, nie chciałabym żeby Cię zranił. A z tego co zauważyłam chyba wpadłaś mu w oko.
- Hm, łamacz damskich serc powiadasz?
- No można tak powiedzieć, więc...
- A gdyby tak zagrać w jego własną gre? - spytałam przerywając jej.
- C-co?
- Też mogłabym się nim pobawić.
- Demi.. Ja.. Egh! To głupi pomysł.
- Dlaczego?! - spytałam głosikiem małego dziecka.
- Bo on nigdy nie był naprawdę zakochany, myślę, że to nie zrobiłoby na nim zbytniego wrażania, może i byś go zaintrygowała, ale boję się, że się w nim zakochasz. On no wiesz... To jego gra, jest w tym mistrzem.
Przez chwilę myślałam nad tym co powiedziała Irys. Wiedziałam że w jakimś stopniu ma racje. W poprzedniej szkolę miałam bardzo podobną sytuacje, dlatego wyskoczyłam od razu z tą propozycją wtedy tylko rzeczywiście, zakochałam się w idiocie, ale chyba nie popełnię dwa razy tego samego błędu...
- Świrował do Ciebie. - nie było to do końca pytanie, nie odpowiedziała, szła ze spuszczoną głową, a jej policzki stały się bardziej różowe niż powinny co uznałam za odpowiedź twierdzącą. - To postanowione.
- Stare dzieje! - zaprotestowała. - To było w zeszłym roku, a odkąd jest tu Armin.. - uśmiechnęła się pod nosem.
- Nie wspominałam Ci, że stałam się bardzo uparta? - uśmiechnęłam się triumfalnie.
- Och! Niech Ci będzie, ale jeśli złamie Ci serce, tfu! Jeśli chociażby Ci sie spodoba, to tak Ci nakopie,że zapomnisz co to miłość, gdy będą Cię zbierać ze ścian!
Spojrzałam na nią niepewnie.
- I to ja jestem psychopatką?
Irys wywróciła oczami i obie się uśmiechnęłyśmy, przez drzwi weszły dwie dziewczyny, jedna wyższa ode mnie o pół głowy, druga o tyle samo wyższa. Ta niższa miała krótkie fioletowe włosy, a ta wyższa długie i białe. Obie były śliczne.
- Hej Irys! - krzyknęły jednocześnie i przywitały się buziakami.
- Hej! To jest właśnie Crystal. - wskazała na mnie ręką.
- Demi. - sprostowałam.
- Rozalia - uśmiechnęła się białowłosa i mnie uścisnęła, druga przedstawiła się jako Violetta i również mnie przytuliła.
- Nooo! - zaczęła Rozalia. - podoba Ci się już któryś z naszych chłopców?
- Eh, Ty tylko o jednym. - odezwała się zrezygnowana Violetta, ale Rozalia uciszyła ją gestem ręki.
- Na razie spotkałam tylko jednego.
- Kogo?
- Kastiela. - wyręczyła mnie Irys. Spojrzały po Sobie, a ja wywróciłam oczami, znów mam słuchać tego samego? O nie! Sorry, odpadam.
- Muszę iść do głównego gospodarza. - rzuciłam na poczekaniu.
- A my pod klase. - odezwała się Violetta. - Niedługo dzwonek.
Ruszyły powoli przed Siebie, a ja stanęłam pod klasą '' A '', tak, nie chciało mi się nic załatwiać, otworzyłam drzwi i zobaczyłam przystojnego chłopaka o kruczoczarnych włosach, aż otworzyłam buzie, był śliczny, wzrok miał utkwiony w Swoich rękach, powędrowałam za jego spojrzeniem, trzymał konsolę, no taa...
Ktoś wszedł do szkoły a przeciąg trzasnął drzwiami od klasy których nie zamknęłam, chłopak spojrzał w górę i się uśmiechnął.
- Hej? - spojrzał na mnie z zaciekawieniem. - Jesteś nowa?
- Hej, tak! Jestem Crystal, ale mów mi Demi. Ty musisz być Armin, chodzisz z Irys...
- Do klasy! - obok mnie zmaterializowała się rudowłosa. - A Ty nie miałaś iść do pokoju gospodarzy?
- Mała zmiana planów - mruknęłam.
Drzwi się otworzyły i wszedł przez nie chłopak z niebieskimi włosami . Ja pierdziele, białe, czerwone, fioletowe, niebieskie. - szkoła popaprańców.
- Hej Irys. - odezwał się chłopak i ją przytulił. - O cześć, jestem Alexy. - uśmiechnął się i mnie również przytulił.
- A ja Crystal, dla przyjaciół Demi.
- A! Kuzynka Irys. Mówiła nam o Tobie! - powiedział Armin.
- Ach tak?
- Tak, ale nie wspominała, że jesteś taka śliczna.- wtrącił Alexy, a ja oblałam się rumieńcem, kontynuował. - Ale cóż. Zazdrość wśród rodzeństwa! Mam to samo z Arminem, biedaczysko zżera zazdrość.
- Co za idiota. - mruknął Armin, dopiero teraz zauważyłam, że są do Siebie niesamowicie podobni. Alexy chciał już coś powiedzieć, ale byłam pierwsza.
- Jesteście bliźniakami?
- Bingo! - krzyknęli obaj radośnie, a ja przypomniałam Sobie o obecności Irys.
- Okej. Miło było was poznać, ale muszę o czymś porozmawiać z kuzynką.
Chłopcy skinęli głowami i spojrzeli na nas zaciekawieni, pociągnęłam Irys za ramię na korytarzu oparła się o ściane przy pokoju gospodarzy, a ja wpatrywałam się w nią z rękoma założonymi na piersi.
- No co?! - szepnęła.
- Co to miało być? - spytałam równie cicho. - mówiłaś...
- Że Armin to mój przyszły mąż, a nie że z nim jestem.
- Dziewczyno. - ukryłam twarz w dłoniach, ale mam pustą kuzynkę. - świrujecie chociaż?
Unikała mojego wzroku.
- No... - pokiwała głową zrezygowana.
- Ja pierdziele...
- Cicho! - szepnęła surowo. - Jeszcze będzie mój. - powiedziała bardziej do Siebie niż do mnie, a ja przyglądałam jej się z uniesionymi brwiami. - Narazie się przyjaźnimy.
8.13 za dwie minuty dzwonek, musiałam iść do tego gospodarza, bo też ma lekcje i czekałabym godzinę. Armin i Alexy wyszli z klasy, Iris mi pomachała i dołączyła do nich w podskokach, a ja weszłam do pokoju '' głównego gospodarza ''
Na przeciwko mnie stał kolejny przystojniak, popijaąc coś z plastikowego kubeczka, ja jego widok odetchnęłam z ulgą, miał blond włosy! Naturalny kolor! Był trochę zmieszany moją reakcją, delikatnie się zaczerwienił.
- Przepraszam. - uśmiechnęłam się. - W końcu ktoś o naturalnym kolorze włosów. - uśmiechnął się nieśmiało. - Jestem Crystal i przyszłam po... - po chuj ja tu przyszłam? No dobra, improwizuje. - Instrukcje.
Ten uśmiechnął się i pogrzebał w jakiś papierach wziął dwie kartki i podał mi je.
- A ja jestem Nataniel. Tu masz plan lekcji i arkusz, każdy nauczyciel musi Ci go podpisać. - wpatrywałam się w jego oczy, był mniej przystojny o Armina, ale na pewno uroczy, aż miałam ochotę go przytulić.
- Naaaaataaaaanieeeel! - usłyszeliśmy zza drzwi piskliwy głosik, po czym do pokoju weszła średniej urody dziewczyna o brązowych włosach, spojrzała na mnie delikatnie skwaszona po czym podeszła do chłopaka i pocałowała go w policzek. - Skarbie zaraz lekcje.
Co miała na myśli Irys mówiąc '' Flirtuj z kim chcesz ''? Albo jakiś casanowa idiota, albo jej zajęty Armin, a tu kolejny! No co? Może mam wziąć bliźniaka z włosami w odcieniu smerfa?
- Tak, wiem. Crystal lekcje zaczniesz od jutra.
- Dzięki.
- Och miło mi Cię poznać, jestem Melania.
- Mi też. No i mówicie mi Demi. - wymieniłyśmy mało przekonywujace uśmiechy, ech.. typ zazdrośnicy.
Razem wyszliśmy z pokoju, oni ruszyli wzdłuż korytarza, a ja wyszłam na dziedziniec, gdzie na kogoś wpadłam i zaryłam tyłkiem o asfalt.
- Przepraszam! - Usłyszałam aksamitny męski głos, spojrzałam w górę i zobaczyłam kolejnego przystojnego chłopaka, ten miał wiktoriańskie ciuchy i co? Białe włosy. Podał mi rękę i pomógł wstać. - Chyba nie mieliśmy okazji się poznać. Jestem Lysander.
- A ja Crystal, ale mów mi Demi. Od dzisiaj chodzę tu do szkoły.
- Bardzo mi miło. - uśmiechnął się uroczo. - Jeszcze raz przepraszam, a teraz znikam. - I w tym momencie zadzwonił dzwonek, a Lysaner wbiegł do szkoły na ziemi w miejscu gdzie przed chwilą stał leżał mały notesik.
- Ej poczekaj! - Idiotko, nie usłyszy Cię.
No trudno... Oddam mu go jutro, schowałam notes do kieszeni i poklepałam się po jeansach. No kurwa. Irys ma klucze. No cudnie, usiadłam na ławce i zaczęłam słuchać muzyki, przesłuchałam z 10 piosenek, gdy zawładnęła mną ciekawość, otworzyłam notes Lysandra na losowo wybranej stronie.
'' 1. Zobaczyłem anioła, oślepił mnie swym blaskiem, upadłem na ziemie, nie miałem siły wstać, wysysa ze mnie energie, oddaje mu się na tacy, bezsilny leże oszołomiony jego blaskiem, leże i czekam, aż wyssie ze mnie resztki zycia. '' W lewym górnym rogu znajdywała się wczorajsza data, zabrałam się do interpretacji piosenki, jak do wiersza, wymyślając, iż aniołem może być piękna dziewczyna, łamiąca serca? Wysysa z niego energie... Ciekawe czy pisał myśląc o jakiejś dziewczynie, czy tak z Siebie. Jedno jest pewne, gra w jakimś zespole, na każdej stronie są jakieś piosenki.
Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwonka zamknęłam notes i schowałam go do kieszeni, na dziedziniec wybiegła Irys , ulżyło jej na mój widok Co ona myślała, że właśnie zbieram się do wyjścia i nie wiem o kluczach?
- Demi! Zapomniałaś kluczy!
- No wiem. - wyciągnęłam rękę a Irys położyła mi je na dłoni.
- Ja lece!
Wbiegła do szkoły w drzwiach minęła się z Kastielem, który na mój widok uśmiechnął się kpiąco.
- Niezdara. - cały czas się uśmiechał, a ja go nie rozumiałam. - szkoda, że na mnie tak dzisiaj nie wpadałaś.
Aaaa! okej, zrozumiałam.
- Dobrze znasz się z Lysandrem? - był zaskoczony moim pytaniem.
- No?
- Daj mu to. - wyciągnęłam z kieszeni notesik sięgnęłam po jego rękę i położyłam mu go na dłoni. - A teraz cześć. - odwróciłam się by odejść, ale chłopak złapał mnie za ramie, odwróciłam się znudzona w jego jego stronę. - Coś jeszcze?
- Tak, nie przedstawiliśmy się Sobie.
- Jesteś Kastiel. - powiedziałam, chciałam już iść do domu.
- A Ty Demi. - uśmiechnął się szelmowsko, z tego co wiem przedstawianie się Sobie wygląda nieco inaczej.
- Crystal. - poprawiłam go zaczynając rozgrywkę, wyglądał na zdezorientowanego.
- Wszyscy mówią na Ciebie Demi. - wytknął mi.
- Tak mówią na mnie przyjaciele. - uśmiechnęłam się słodko. - To co? Crystal. - przedstawiłam się na nowo i ścisnęłam mu rękę na powitanie, wciąż się uśmiechając. On patrzył na mnie z uniesionymi brwiami, odwróciłam się na pięcie i odeszłam uśmiechając się w duchu. Demi 1 - Kastiel 0.

Ja pierdziele, białe, czerwone, fioletowe, niebieskie. - szkoła popaprańców.
OdpowiedzUsuń'' Flirtuj z kim chcesz ''? Albo jakiś casanowa idiota, albo jej zajęty Armin, a tu kolejny! No co? Może mam wziąć bliźniaka z włosami w odcieniu smerfa?- hahahaha :D leżę i nie wstaję bosko :D. Fajnie jest sobie przypomnieć na nowo tego Twojego bloga :). Super, że postanowiłaś powrócić znów do pisania :)
Pozdrawiam cieplutko :)
Sitzu M.
Racja ten kawałek boski XD albo końcówka XD Naprawdę rewelacja :D
UsuńHaha fajne mam takie same buty xD
OdpowiedzUsuń